Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kraków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kraków. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 września 2015

Czakram Wawel i miejsc mocy Słowian

Czakram wawelski - magiczne i okultystyczne miejsce mocy Słowian


Czakram wawelski – według rozpowszechnionej masowo po drugiej wojnie światowej miejskiej legendy duchowe miejsce mocy w postaci kamienia znajdującego się na terenie nieistniejącego już kościoła Gereona na Wzgórzu Wawelskim, gdzie w dawnych czasach była wielka świątynia słowiańskiej Bogini Siwa. Ideał czakramu wawelskiego jest bardzo popularny wśród różdżkarzy, radiestetów, wahadlarzy, bioenergoterapeutów oraz wyznawców słowiańskich kultów rodzimej wiary. Wielu ludzi których przyciąga owa energetyczna magia Wawelu, to dusze związane z dawną rodzimą wiarą Słowian, z magicznymi kultami Bogini Siwa, która była przez wieki czczona na Wawelu, gdzie było jej sanktuarium, dobrze znane także w czasach Państwa Wielkomorawskiego. Wzgórze wawelskie wznosi się na wysokość około 228 m n.p.m., a zręb tektonicznego na którym stoi, powstał w miocenie i zbudowany jest z liczących 161–155 mln lat górnojurajskich wapieniach wieku oksfordzkiego. Wawel w stosunku do okolicy wybija się na wysokość około 30 metrów co czyniło go bardzo dobrym miejscem na świątynię - fortecę oraz zamek książęcy. 

Wawel - miejsce mocy - 1845
Legendę na masową skalę rozpowszechniono prawdopodobnie po wizycie w latach 30-tych XX wieku na Wawelu dwóch Hindusów związanych z teozofią i radża jogą, którzy rozmawiali „o czymś” niezwykłym i mocno promieniującym Praną (chińskie Chi, Qi). Wieści od hinduskich magów zaczęły powoli żyć własnym życiem, a ludzie wrażliwi odczuwali silne energie wawelskiego wzgórza. Tajemniczy temat rozmowy z biegiem czasu rozpowszechnił się jako „miejsce specjalnej energii”, a następnie odgrzebano dawne legendy o kamieniu ukrytym za ścianą dziedzińca wawelskiego. Nigdy nie poszukiwano jednak archeologicznie istnienia żadnego specjalnego kamienia w tym miejscu, a kamieni jest tam ogromna ilość, gdyż cały Wawel stoi na kamiennym wzgórzu. Jeden z przekazów głosi, że siedem kamieni Siwa Boga zostało rozrzuconych po całym świecie. Taki kamień trafił też do Krakowa. Podobne siły oddziałują w Jerozolimie, Mekce, Peru (Machu Picchu) czy w Delhi, co może oznaczać, że w jaskiniach na Wawelu spoczywa potężny magiczny kamień podobny do tego w Mekce, a dawni słowiańscy czy celtyccy wtajemniczeni mieli do niego bezpośredni dostęp. 

Opowieści o częstych pielgrzymkach hinduskich magów i joginów na Wawel są prawdziwe, a jest to także skutkiem działalności teozofki i nauczycielki medytacyjnej jogi Wandy Dynowskiej. Jak pisze prof. Michał Rożek, to Wanda Dynowska w dwudziestoleciu międzywojennym w XX wieku rozsławiła wawelski kamień i magiczną moc wawelskiego wzgórza. To według niej sam Wielki Biały Mag Apoloniusz z Tiany założył "centrum duchowe Krakowa". Od roku 1935 przebywała w Indiach i popularyzowała tam ezoterykę Krakowa i czakram wawelski. W latach po wizycie w Polsce premiera Indii Nehru panowało w Krakowie dość powszechne przekonanie, że udał się do podziemi wawelskich, aby tam modlić się przy tajemniczym kamieniu. 

Pierwotnie, jak za czasów słowiańskiego kultu Bogini Siwa (Śiwa) nie używano jeszcze powszechnie terminu „czakram”, a jedynie Krąg Mocy. Termin "czakram wawelski" nie występuje jeszcze w wydanej w latach 60-tych Wielkiej Encyklopedii Powszechnej, bo unikano nazewnictwa wschodniego z powodu kościelnej cenzury. Dopiero w latach 80-tych XX wieku na fali zainteresowania ideami New Age oraz kultury i duchowości Wschodu określono to miejsce powszechnie mianem „czakramu Ziemi”, nawiązując do tantrycznego i jogicznego pojęcia ćakr, czyli siedmiu punktów energetycznych w ciele ludzkim. Zgodnie z dawnymi legendami wedyjskimi, istniejącymi w tradycji indyjskiej, na Ziemi również znajdują się miejsca o specjalnej energii, wyczuwanej przez niektóre osoby, tyle, że na globie ziemskim jest ich 12-cie i każde ma średnicę około 1000 kilometrów. Oprócz wielkich czakramów Ziemi, po sześć na każdej półkuli, w tym jeden biegun magnetyczny, istnieją także mniejsze węzły energetyczne, Marmany Ziemi, podobne do punktów akupresury na ludzkim ciele. Stworzone przez różnych autorów listy tych miejsc bardzo się między sobą różnią, ale w większości zawierają takie pozycje, jak Rzym, Jerozolima, Delhi itd, gdyż zwykle także w owych węzłach energetycznych są tradycyjne stolice państw, dawne centra duchowe i wielkie świątynie, a także największe skupiska ludzkie czyli wielkie miasta. 

wtorek, 14 stycznia 2014

Polska - centrum magii i okultyzmu

Polska to pradawne wielkie centrum okultyzmu, magii i ezoteryki


Polska była i jest głównym ośrodkiem magii i okultyzmu

W pierwszych latach XXI wieku kościół katolicki oraz sekty zielonoświątkowe coraz częściej mówią o rzekomym zagrożeniu, jakie dla duchowego życia katolika czy chrześcijanina ma rzekomo nieść okultyzmmagiafilozofia wschoduezoteryzmrodzimowierstwo, joga, tantryzm, zen i wszystko, co z tym związane. W katolickim liście sekciarskiego Episkopatu watykańskiego pt. „O zagrożeniach naszej wiary” biskupi “tej ich wiary” przestrzegają przed wróżkami, jasnowidzami, szamanami, magami, okultystami i innymi formami praktyk tajemnych, mistycznych, magicznych, ezoterycznych. Jest jednak coś, o czym hierarchowie watykańskiej ludobójczej inkwizycji pamiętać nie chcą i nawet historycy wspominają o tym rzadko. Chodzi o to, iż przez jakiś czas, począwszy od XVI wieku, nasz kraj uznawany był za lokalne silne centrum nauk tajemnych, do którego tłumnie zjeżdżali najwięksi europejscy magowie, okultyści, alchemicy i nekromanci, nie musząc obawiać się prześladowań ani bandyckich ataków podłości katolickiej inkwizycji. Nie trwało to długo, ale w innych krajach katolicka inkwizycja szalała morderczo i ludobójczo i było znacznie gorzej egzystować normalnym ludziom niż w ówczesnej Polsce, być może za sprawą ochonnej pomocy ze strony słowiańskich wyznawców starej wiary, misteryjnych i magicznych kultów dawnych słowiańskich bóstw nieba.

Pentagram - Obraz człowieka duchowo rozwiniętego

Często zastanawiamy się dlaczego nie mówi się głośno, że generalnie kościół chrześcijański odebrał Polakom tożsamość i narodową, słowiańską wiarę, prawdziwą wiarę?! Zapytajcie każdego mediewisty o wiedzę na temat wierzeń Słowian czy rodzimych polskich plemion. Wedle ich mniemania nie istnieje nic, chociaż cały naród jest słowiański (gdzie Polacy, Ukraińcy, Serbowie, Słowacy, Czesi, Słoweńcy i Rosjanie to wierni sobie bracia i siostry żyjący w wieczystej Przyjaźni). Ważniejsze źródła słowiańskości ziem polskich przetrwały w zapiskach niemieckich, czeskich, węgierskich, greckich i ruskich, a mitologia słowiańska, o której formalnie uczy się czasem w szkole, to wymysł średniowiecza, a nie prawda o tym, co było. Kościół katolicki w szczególności niszczył dosłownie wszystko co słowiańskie, ale lud się nie dał i zmusił do inkorporacji do kalendarza liturgicznego pewnych tradycyjnych świąt słowiańskich, jak Zielone Świątki czy Śmigus Dyngus. Tyle że to za mało, a my zostaliśmy narodem bez historii, który nie wie, że kościoły Piotra i Pawła to dawne słowiańskie sanktuaria świętych braci Lelum i Polelum bestialsko zrabowane nam Słowianom. Ukradzione, zrabowane przez morderczo zakute tępe łby papieskie z Rzymu, którym ktoś chciał się politycznie podlizać. Czy to nie paradoks, że w szkołach zapomina się uczyć słowiańskich dziejów i wiary oraz magii naszych przodków?

Księża katoliccy w swej obłudnej żydowskiej herezji rodem z Izraela grzmią z ambon, że okultyzm i magia to rzekomo szatańskie sidła, a zapominają, że cały Stary i Nowy testament opiera się na czarach, urokach i klątwach żydowskich, zaś chrześcijaństwo przez wieki budziło postrach tak od magicznych klątw i wyklinania jak i od miecza inkwizycji. Wygląda tak, jakby żydowska magia była dobra nawet jak zabija całe narody, a wszelka inna magia zła, nawet jak ratuje życie i zdrowie przywraca. Tak jest wedle zakutych rzymskich łbów zwanych teologami, biskupami, kardynałami  i papieżami. Mało kto wie o pewnym aspekcie polskiej historii, który nie jest kościołowi watykańskiemu i innym sektom odżydowskim na rękę. Chodzi o staropolski czy wręcz sarmacki pociąg do wiedzy tajemnejokultyzmuezoteryki i boskiej magii którą masowo parali się profesorowie Akademii Krakowskiej (Uniwersytetu Jagielońskiego), możni, a nawet królowie Polski. W całej renesansowej Europie słyszano o polskich astrologach czy słynnym alchemiku Sędziwoju. Niektórzy uznawali nawet Kraków za słowiańskie “centrum magii”, gdzie wywoływano „cienie zmarłych”. Okultyzmu i magii miał się w Krakowie nauczyć sam Doktor Faust.