Pokazywanie postów oznaczonych etykietą duchowa Polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą duchowa Polska. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 maja 2014

Duchowość i rozwój duchowy

Jaka jest różnica pomiędzy religijnością a duchowością?


Stara przypowieść uczy, że kiedy obudzisz się ze Snu, znów staniesz się Brahmanem i odzyskasz swoją boskość, w czym pomocne jest kultywowanie duchowości, rozwoju duchowego, na Wschodzie kojarzonego głównie z jogą i medytacją. Zanim przestudiujemy zagadnienie tego co wspólne i tego co różne pomiędzy religijnością a duchowością, musimy zdefiniować dwa ważne pojęcia. Religię można zdefiniować jako „wiarę w Boga lub/i bóstwa, którego czy które się wielbi, zazwyczaj w określony sposób i poprzez rytuały” albo „jakikolwiek system wierzeń, uwielbienia, itp., związany często z systemem etycznym.” Duchowość można by zdefiniować jako „cechę lub fakt bycia duchowym, niematerialnym” lub „przeważnie charakter duchowy ukazany w nauczaniu, życiu, itp.; skłonność lub postawa duchowa.” Krótko mówiąc, religia jest pewnym systemem przekonań i rytuałów, które mają pomóc człowiekowi osiągnąć właściwą relację z Bogiem, a duchowość jest skupieniem się na rzeczach duchowych i świecie duchowości zamiast na rzeczach materialnych czy doczesnych. Duchowość jest niejako wyższą i bardziej subtelną formą religijności wynikającą z poszukiwania prawdy oraz realnego kontaktu z bóstwami czy z Bogiem Absolutem, Brahmanem - celem duchowości jogi. 

Duchowość - rozwój duchowy przemienia ludzi w Anioły Boże
Najpowszechniejsze nieporozumienie związane z religią jest takie, że jakaś religia, jak chrześcijaństwo miałaby być ostateczną czy najwyższą religią a przecież podobnie myśli islam, judaizm czy buddyzm. Smutne jest to, że wielu z tych, którzy wywodzą się z kręgów chrześcijańskich, praktykuje chrześcijaństwo jako ostateczną opcję religijną, podczas gdy jest to tylko jedna z wielu możliwości uprawiania życia religijnego, jedna z wielu możliwości przybliżania się do boskości, do bóstw i Boga Absolutu. Dla zdecydowanej większości wyznawców chrześcijaństwo jest niczym więcej aniżeli zestawem zasad i rytuałów, które osoba musi przestrzegać, aby dostać się po śmierci do nieba, jednak nie wiedzą, że wszystkie inne religie także oferują podobne zestawy w swoim menu. Takie jest to jedynie prawdziwe chrześcijaństwo. Prawdziwa religia nie jest religianctwem; jest raczej właściwą relacją z Bogiem, poprzez przyjęcie pewnego stylu życia nauczanego przez religiodawcę, proroka, awatara czy mesjasza danej wiary. Chrześcijaństwo ma pewne „rytuały”, których się przestrzega (np. chrzest i wieczerzę Pańską), chrześcijaństwo ma „zasady”, które należy przestrzegać (np. nie zabijaj, kochaj drugiego człowieka itp.), a te zasady i rytuały są podstawą owego chrześcijaństwa. Owe zasady i rytuały w chrześcijaństwie prowadzą zbawienia. Wszystkie inne religie także mają takie swoje podstawowe środki pozwalające przyjąć wiarę, przybliżać się do życia duchowego, a w końcu do zbawienia, wyzwolenia, urzeczywistnienia duszy. 

wtorek, 14 stycznia 2014

Polska - centrum magii i okultyzmu

Polska to pradawne wielkie centrum okultyzmu, magii i ezoteryki


Polska była i jest głównym ośrodkiem magii i okultyzmu

W pierwszych latach XXI wieku kościół katolicki oraz sekty zielonoświątkowe coraz częściej mówią o rzekomym zagrożeniu, jakie dla duchowego życia katolika czy chrześcijanina ma rzekomo nieść okultyzmmagiafilozofia wschoduezoteryzmrodzimowierstwo, joga, tantryzm, zen i wszystko, co z tym związane. W katolickim liście sekciarskiego Episkopatu watykańskiego pt. „O zagrożeniach naszej wiary” biskupi “tej ich wiary” przestrzegają przed wróżkami, jasnowidzami, szamanami, magami, okultystami i innymi formami praktyk tajemnych, mistycznych, magicznych, ezoterycznych. Jest jednak coś, o czym hierarchowie watykańskiej ludobójczej inkwizycji pamiętać nie chcą i nawet historycy wspominają o tym rzadko. Chodzi o to, iż przez jakiś czas, począwszy od XVI wieku, nasz kraj uznawany był za lokalne silne centrum nauk tajemnych, do którego tłumnie zjeżdżali najwięksi europejscy magowie, okultyści, alchemicy i nekromanci, nie musząc obawiać się prześladowań ani bandyckich ataków podłości katolickiej inkwizycji. Nie trwało to długo, ale w innych krajach katolicka inkwizycja szalała morderczo i ludobójczo i było znacznie gorzej egzystować normalnym ludziom niż w ówczesnej Polsce, być może za sprawą ochonnej pomocy ze strony słowiańskich wyznawców starej wiary, misteryjnych i magicznych kultów dawnych słowiańskich bóstw nieba.

Pentagram - Obraz człowieka duchowo rozwiniętego

Często zastanawiamy się dlaczego nie mówi się głośno, że generalnie kościół chrześcijański odebrał Polakom tożsamość i narodową, słowiańską wiarę, prawdziwą wiarę?! Zapytajcie każdego mediewisty o wiedzę na temat wierzeń Słowian czy rodzimych polskich plemion. Wedle ich mniemania nie istnieje nic, chociaż cały naród jest słowiański (gdzie Polacy, Ukraińcy, Serbowie, Słowacy, Czesi, Słoweńcy i Rosjanie to wierni sobie bracia i siostry żyjący w wieczystej Przyjaźni). Ważniejsze źródła słowiańskości ziem polskich przetrwały w zapiskach niemieckich, czeskich, węgierskich, greckich i ruskich, a mitologia słowiańska, o której formalnie uczy się czasem w szkole, to wymysł średniowiecza, a nie prawda o tym, co było. Kościół katolicki w szczególności niszczył dosłownie wszystko co słowiańskie, ale lud się nie dał i zmusił do inkorporacji do kalendarza liturgicznego pewnych tradycyjnych świąt słowiańskich, jak Zielone Świątki czy Śmigus Dyngus. Tyle że to za mało, a my zostaliśmy narodem bez historii, który nie wie, że kościoły Piotra i Pawła to dawne słowiańskie sanktuaria świętych braci Lelum i Polelum bestialsko zrabowane nam Słowianom. Ukradzione, zrabowane przez morderczo zakute tępe łby papieskie z Rzymu, którym ktoś chciał się politycznie podlizać. Czy to nie paradoks, że w szkołach zapomina się uczyć słowiańskich dziejów i wiary oraz magii naszych przodków?

Księża katoliccy w swej obłudnej żydowskiej herezji rodem z Izraela grzmią z ambon, że okultyzm i magia to rzekomo szatańskie sidła, a zapominają, że cały Stary i Nowy testament opiera się na czarach, urokach i klątwach żydowskich, zaś chrześcijaństwo przez wieki budziło postrach tak od magicznych klątw i wyklinania jak i od miecza inkwizycji. Wygląda tak, jakby żydowska magia była dobra nawet jak zabija całe narody, a wszelka inna magia zła, nawet jak ratuje życie i zdrowie przywraca. Tak jest wedle zakutych rzymskich łbów zwanych teologami, biskupami, kardynałami  i papieżami. Mało kto wie o pewnym aspekcie polskiej historii, który nie jest kościołowi watykańskiemu i innym sektom odżydowskim na rękę. Chodzi o staropolski czy wręcz sarmacki pociąg do wiedzy tajemnejokultyzmuezoteryki i boskiej magii którą masowo parali się profesorowie Akademii Krakowskiej (Uniwersytetu Jagielońskiego), możni, a nawet królowie Polski. W całej renesansowej Europie słyszano o polskich astrologach czy słynnym alchemiku Sędziwoju. Niektórzy uznawali nawet Kraków za słowiańskie “centrum magii”, gdzie wywoływano „cienie zmarłych”. Okultyzmu i magii miał się w Krakowie nauczyć sam Doktor Faust.